niedziela, 15 maja 2011

KIEŁKI dlaczego i kiedy jej jeść.

Kiełki idealnie wręcz wpisują się w mój majowy plan MiesiącaCzystości! Ale tak naprawdę są w moim menu na stałe!


Poniżej kiełkownica. Czyli 3 pięterka na kiełki w tym jedno na ściekającą wodę. Ostatnie nada się też do hodowania lucerny lu rzeżuchy jeśli wyłożymy je gazą i będziemy oszczędnie podlewać :)

Chciałam wypostować masę personalnego szitu ale Dariusz mnie nieco onieśmielił. Prawda, ostatnio dużo tu wszystkiego ale nie przepisów. Dziś przepisu też nie będzie ale będzie przydatne info o kiełkach. Kiełki, sałatki, woda mineralna z plasterkiem cytryny, waciki kosmetyczne, anorektyczki, diety, zbędne kilogramy, zaburzenia jedzenia, jedzenie trawy, korzonków, żarcie bez smaku! FU! To jest właśnie to z czym zazwyczaj kojarzą się ludziom bogu ducha winne kiełki. Kiełki? Łeeeee, chińskie żarcie za piątaka z kiełkami fasolki mung z zalewy. No po prostu ohyda!

Ale część z nas już kiełki dla siebie odczarowała. I bardzo dobrze. Zalety kiełków są mianowiecie następujące:
- nasiona zazwyczaj są GMO free, niemodyfikowane, niepryskane, nienawożone. Nie wiem jak z gotowym kiełkiem ale nasiona kupowane w sklepach ze zdrową żywnością lub przez internet takie właśnie są.

- są lekkostrawne, kiełkowanie sprawia, że nie są takie jak w swojej pierwotnej wersji

- hmm... jakby to wyjaśnić po polsku :) nasiona magazynują wszystko co mają najlepsze i czekają na sygnał od Pani wiosny (wiem, wiem brzmi ti trochę jak te bociany co przynoszą dzieci i pszczółki co zapylają kwiatki kiedy rodzice chcą powiedzieć o co chodzi w byzkaniu) że mogą startować. To trochę jak roślinny odpowiednik jajka. Jajko też ma wszystko to co pozwala kurczaczkowi rosnąć w skorupce a potem wyleźć na zewnątrz. Idąc tym tropem, kiełki najlepsze są wiosną, kiedy wszystko wzrasta i budzi się do życia.

- Świeże kiełki obfitują w wartościowe białka i kwasy tłuszczowe omega-3, są także bogate w błonnik. Regularne ich spożywanie przeciwdziała wielu poważnym schorzeniom, wzmacnia system odpornościowy, uzupełnia niedobory witamin i składników mineralnych, a także działa przeciwnowotworowo.

Tu jeszcze kilka spraw. Chińczycy znają kiełki od baaardzo dawna i używali ich jako lekarstwa. Kiełki możemy jeść cały rok jednak, jak twierdzi medycyna chińska, mają właściwości wychładzające (co oznacza, że średni nadają się dla szczupłych, wiecznych zmarzluchów, podobnie jak np algi) - dlatego najlepiej służą nam wiosną i latem. Jeśli jesteśmy tymi wychudzonymi, zmarzlakami z wiecznie zimną stopą to możemy kiełki dosłownie na sekundę zanurzyć we wrzątku lub krótko podgotować. Tak robimy też zazwyczaj w porze jesiennej i zimowej. Jemy też wtedy mniej kiełków.

Kiełki nadają się świetnie do sałatki, kanapek, do posypania gotowego dania, do zielonych szejków, można dodać do zup, ja zajadam same, po prostu przegryzam je sobie zamiast sięgać po orzeszki. To prawdziwa bomba witaminowa i w przeciwieństwie do kiełków z zalewy są naprawdę smaczne.

RADY DOTYCZĄCE UPRAWY KIEŁKÓW:

- MOŻESZ UŻYWAC SŁOIKÓW Z GAZĄ LUB KUPIĆ KIEŁKOWNICĘ. KIEŁKOMAT TAKI KUPISZ W SKLEPIE ZE ZDROWĄ ŻYWNOŚCIĄ ALE TEŻ PEWNIE W MARKETACH NO I PRZEZ INTERNET. KOSZTUJE OK 30 ZŁ I JEST BARDZO WYGODNA W UŻYCIU.

- PRZEZ DŁUUUGI OKRES CZASU KIEŁKI MI PLEŚNIAŁY. OKAZUJE SIĘ, ŻE KIEŁKÓW NIE STAWIAMY NA OKNIE!!! TYLKO NP CHOWAMY DO SZAFKI - UDAJEMY, ŻE SĄ W ZIEMI. ONE SOBIE WTEDY ŁADNIE ROSNĄ A PLEŚNI NIE MA. NIE WLEWAM TEŻ WODY DO KIEŁKOWNICY ŻEBY PRZELECIAŁA PRZEZ WSZYSTKIE POZIOMY JAK PODAJĄ W INSTRUKCJI - BO WTEDY TEŻ POTRAFIĄ PRZYGNIĆ, ZBIERAM JE NA SITKO, PŁUCZĘ POD LETNIĄ WODĄ I WYSYPUJĘ ZNÓW NA ICH MIEJSCE W KIEŁKOWNICY.

- NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWE KIEŁKI TEORETYCZNIE SĄ TUŻ PO WYKIEŁKOWANIU. TO ZNACZY, ŻE JAK TYLKO NASIONKO PĘKA I POKAZUJE NAM NOGĘ MOŻEMY JE JEŚĆ. Z MOICH OBSERWACJI WYNIKA TEŻ, ŻE MAJĄ WTEDY NAJLEPSZY SMAK. JEŚLI POCZYTACIE O KIEŁKACH WIĘCEJ - DOWIECIE SIĘ ILE IM ZAJMUJE WYKIEŁKOWANIE I KIEDY, KTÓRE KIEŁKI SĄ NAJLEPSZE. OCZYWIŚCIE MOŻNA JE JEŚĆ JAK NOGA KIEŁKOWA JEST MIKRA, MOŻNA TEŻ KIEDY ROZWINIE SIĘ DUŻA ZIELONA CZĘŚĆ (NP W KIEŁKACH SŁONECZNIKA, TAK TEŻ NAUCZENI JESTEŚMY JEŚĆ RZEŻUCHĘ)

- ŻEBY WYSIAĆ KIEŁKI NAJPIERW WRZUCAM JE NA SITKO, PŁUCZĘ, WKŁADAM DO FILIŻANKI, ZALEWAM WODĄ NA NOC. RANO ZNÓW PŁUCZĘ I WYSYPUJĘ TAKIE SPULCHNIONE NA KIEŁKOWNICĘ.

- DROBNE KIEŁKI JAK RZEŻUCHA CZY LUCERNA LEPIEJ KIEŁKUJĄ SIĘ NA LIGNINIE, GAZIE ITP. W KIEŁKOWNICY MAJĄ CHYBA ZA DUŻO WODY BO GNIJĄ. J WYKŁDAM IM PIĘTERKO LIGNINĄ I JEST OK.

- KIEDY KIEŁKI SA GOTOWE, ZBIERAM JE DO PLASTIKOWEGO/SZKLANEGO POJEMNIKA I TRZYMAM W LODÓWCE.

- KIEŁKI W KIEŁKOWNICY PRZELEWAM CODZIENNIE.

A teraz podaję spis moich ulubionych i łatwych w uprawie kiełków i spis dobroci, które czynią:

1 LUCERNA - wygląda troszkę jak rzeżucha, łatwo się kiełkuje, jest bardzo łagodna w smaku i nazywana królową kiełków. Zobaczcie co ma dla nas dobrego:

Kiełki lucerny (Medicago sativa) są cennym źródłem fitoestrogenów, hormonów roślinnych, które w naturalny sposób pomagają zwalczać symptomy menopauzy. Szczególnie polecane są również kobietom w okresie ciąży i karmienia. Zapobiegają osteoporozie, nowotworom i chorobom serca.

W starożytnej medycynie chińskiej młode kiełki alfalfa stosowane były przy dolegliwościach układu trawiennego i nerek. Zawierają kanwaninę, substancję pomagajacą zapobiegać szczególnym odmianom nowotworów, takich jak rak trzustki, okrężnicy, leukemia. Wzmacniają mięśnie, kości i zęby. Przynoszą ulgę w objawach związanych z reumatyzmem i artretyzmem. Wspomagają system odpornościowy, a dzięki zawartości lecytyny poprawiają pamięć.

Ze względu na wysoką zawartość witamin A, E, B-complex, żelaza, wapnia, magnezu i fosforu, kiełki lucerny polecane są osobom, które nie tolerują preparatów żelaza oraz wegetarianom. Pomagają obniżyć poziom "złego" cholesterolu LDL i poprawiają apetyt. Są także niezwykle cenione ze względu na zdolność odtruwania organizmu.

Witaminy

A, B1, B2, B3, B5, B6, B9, C, E

Składniki mineralne

Wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, krzem, cynk, sód, miedź, mangan, siarka, selen

Inne

Fitoestrogeny, lecytyna, chlorofil, beta-karoten, saponiny, błonnik, białko (42%)


2 BROKUŁ - równie łatwe w hodowli i dość łatwo dostępne w sklepach. Mają wyraźny, lekko pikantny smak.


Kiełki brokuła (Brassica) zawierają bardzo duże ilości sulfofranu, dzięki czemu wykazują silne działanie przeciwnowotworowe. Zawartość sulfofranu w kiełkach jest 20-30 razy większa niż w dojrzałej roślinie. Ponadto kiełki brokuła pomagają obniżyć ciśnienie krwi, zapobiegają chorobom układu krwionośnego i udarom mózgu, a także dzięki wysokiej zawartości antyoksydantów wzmacniają układ odpornościowy i nerwowy.

Badania wskazują również na to, iż zawarte w kiełkach brokuła substancje antybakteryjne zwalczają szczepy bakterii Helicobacter pylori, których obecność w organizmie zwiększa ryzyko wystąpienia takich schorzeń jak zapalenie żołądka typu B (mogące prowadzić do powstania nowotworu) i wrzody trawienne.

Kiełki brokuła są pikantne w smaku, doskonale nadają się do surówek i kanapek.
Najwięcej sulfofranu znajduje się w młodych, 4-5 dniowych siewkach. Zbyt długie przechowywanie w lodówce powoduje utratę tej cennej substancji, dlatego też najlepiej jest spożywać świeżo wyhodowane kiełki brokuła.

Witaminy

A, B1, B2, B3, B5, B6, B9, C, E, K

Składniki mineralne

Wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, cynk, selen, mangan

Inne

Koenzym Q10, sulfofran, kwasy tłuszczowe omega-3, błonnik, karoten, luteina, chlorofil, antyoksydanty, białko (35%)

3 FASOLKA MUNG - jedne z moich ulubionych kiełków. Kiedy są małe, takie lubię je najbardziej, kojarzą mi się z zielonym groszkiem, prosto ze strączka. A czy jest coś lepszego niż wspomnienie lata i dzieciństwa? Słodki smak i łatwość hodowania sprawia, że powtarzam ich hodowlę ciągle i ciągle od nowa :)


Fasola mung (Vigna radiata), podobnie jak inne rośliny strączkowe jest nieocenionym źródłem białka. Wyhodowano ją w Chinach, specjalnie dla pozyskiwania kiełków. Dzięki obecności wytwarzanych w procesie kiełkowania enzymów białko jest łatwoprzyswajalne, same kiełki zaś znacznie lżej strawne niż fasola. Fasola mung oprócz znacznych ilości białka, zawiera wszystkie ważne dla organizmu witaminy (A, B, C i E) oraz sole mineralne. Kiełki fasoli mung obniżają również poziom „złego" cholesterolu LDL oraz zawierają duże ilości antyutleniaczy, które zapobiegają chorobom serca i nowotworom.

Kiełki mung stosuje się przede wszystkim w potrawach kuchni chińskiej i wietnamskiej - na zimno lub na gorąco.

Witaminy

A, B1, B2, B3, B5, B6, B9, C, E, K

Składniki mineralne

Wapń, magnez, fosfor, żelazo, potas, cynk, jod, mangan, lit, selen, miedź, fosfor

Inne

Błonnik, karoten, białko (25%)


4 SOCZEWICA - łagodne kiełki, duże, lubię je dodawać do zup czy gotowanych dan lub jeść na sucho. Nie polecam ich na kanapki, są zbyt łagodne w smaku.


Kiełki soczewicy (Lens culinaris) szczególnie polecane są dla kobiet w ciąży, gdyż dostarczają organizmowi kwasu foliowego, substancji ściśle związanej z prawidłowym rozwojem mózgu i układu nerwowego przyszłego dziecka. W dorosłym życiu niedobór kwasu foliowego powoduje m.in. zahamowanie procesu krwiotwórczego w szpiku kostnym.

Kiełki soczewicy zawierają witaminy z grupy B i aminokwasy, oprócz tego duże ilości wapnia, cynku, żelaza, potasu, magnezu i fosforu. Są doskonałym źródłem witaminy C, skutecznie przeciwdziałają zakażeniom wirusowym i mają działanie antynowotworowe. Wykazują korzystny wpływ na zęby i cerę, pomagają przy chorobach takich jak cukrzyca, kamica żółciowa, miażdżyca. Podobnie jak kiełki lucerny mogą jeść je osoby, które nie tolerują preparatów żelaza.

Witaminy

A, B1, B2, B3, B5, B6, B9, C, K

Składniki mineralne

Wapń, żelazo, fosfor, cynk, miedź, magnez, potas, bor, molibden, selen, sód, siarka

Inne

Beta karoten, koenzym Q10, błonnik, amigdalina, lignany, kwas pangamowy, inozytol, PABA, lecytyna, białko (21%)


5 RZODKIEWKA - rzodkiewka ma cudowne działanie na włosy i skórę ale ponoć nie można jeść jej w naszych czasach zbyt dużo, bo łatwo pochłania wszelką chemię, która nie jest zbyt zdrowa dla naszego ciała. Szkoda, uwielbiam rzodkiewki w ich czerwonych kapoczkach, lubię też białą rzodkiew a wzmocnie włosów, paznokci i cery jest zawsze mile widziane. Ale kiełki? Wolne od chemii, podobne w smaku! Uwielbiam!


Kiełki rzodkiewki (Raphanus sativus) opinię wspaniałego leku na przeziębienie zawdzięczają nie tylko dużej zawartości witaminy C (zawierają jej 2,5 raza wiecej niż korzeń rzodkiewki), ale również działaniu wyksztuśnemu. Dzięki temu kiełki rzodkiewki oczyszczają drogi oddechowe i zatoki. Duża zawartość witaminy C podnosi odporność organizmu. Są dobrym źródłem potasu, magnezu i jodu przyspieszającego przemianę materii. Zawierają dużo siarki, dlatego wpływają korzystnie na stan skóry, włosów i paznokci. Posiadają właściwości dezynfekujące, moczopędne i przeciwzapalne. Szczególnie wskazane przy anemii, schorzeniach wątroby i dróg żółciowych.

Kiełki w smaku przypominają korzeń rzodkiewki, można dodawać je do sałatek, kanapek, twarożku czy jajek. Są łatwe do wyhodowania, a ponadto chronią inne kiełki przed pleśnią. Warto więc dorzucić kilka nasion rzodkiewki do innych nasion w naszej hodowli.

Biały puszek pokrywający kiełki rzodkiewki to korzonki boczne, których nie należy mylić z pleśnią.

Bliską kuzynką rzodkiewki jest rzodkiew japońska (Raphanus sativus longipinnatus), której kiełki są nieco masywniejsze i ostrzejsze w smaku.

Witaminy

A, B1, B2, B3, C, E,

Składniki mineralne

Wapń, żelazo, magnez, cynk, siarka, potas, fosfor, miedź, mangan

Inne

Chlorofil, inozytol, PABA, białko

6 PSZENICA - słodka w smaku, idealna jako dodatek do kasz, zup itp. Mniej lubię ją do kanapek. Mało kiedy udaje mi się ją zebrać kiedy kiełki mają małe nóżki, zazwyczaj mają je długie i rosochate i wtedy spadają z kanapek i są niegrzeczne. Dlatego lubię je jako dodatek go gotowanego lub na surowo do żucia. Wtedy uwalniają całą słodycz a zęby mają zajęcie (pamiętajcie, nieużywany organ zanika ;)



Pszenica (Triticum aestivum) jest obecnie najbardziej rozpowszechnionym ze zbóż. Jej kiełki są jednym z najbogatszych źródeł witamin A, B C i E. Zawierają szczególnie duże ilości magnezu, wapnia, fosforu, żelaza, niacyny, tiaminy i kwasu pantotenowego. Poprawiają pracę serca oraz przeciwdziałają starzeniu się organizmu.

Kiełki pszenicy są gotowe do jedzenia w momencie gdy białe korzonki osiągną długość ziarna. Stanowią świetny dodatek do wszelkiego rodzaju wypieków.

Witaminy

A, B1, B2, B3, B5, B6, B9, C, E

Składniki mineralne

Wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, selen, mangan, jod, miedź, cynk, krzem, molibden

Inne

Błonnik, amigdalina, białko (14%)


Więcej informacji o kiełkach znajdziecie tu - KLIK - stąd też kopiowałam dane dot. wartości odżywczych moich ulubionych kiełków ale stron jest o wiele więcej oczywiście. wystarczy poszukać. Lubię też kiełki słonecznika, są jędrne, kruche i pyszne ale nigdy nie udało mi się wyhodować ich w domu. Zawsze gniją :( Odradzam też kiełki marchewki. Są gorzkie i beznadziejnie rosną.

Kiełkownicę kupicie np. tu - KLIK

A kiełki choćby tu - KLIK lub tu - KLIK

Można też kiełki dostać w Rossmanie i sklepach typu OBI ale takie odradzam. Nie są one bio, nigdzie nie jest napisane, że są czyste genetycznie itp. Jeśli już sami hodujemy warto mieć pewność, że z dobrych nasion.


Uff...to chyba tyle. Teraz już z czystym sumieniem będę mogła wypostować jakieś niejedzeniowe rzeczy :) Mam nadzieję, że przekonałam Was do wspomagania się kiełkami. Radze kierować się własnymi upodobaniami ale też efektem jaki chcecie osiągnąć. Kiełki są zdecydowanie lepsze niż sztuczne suplementy ale to już całkie osobny temat :)


P.S Tym razem nie jestem autorką zdjęć. Wpisałam po prostu w google grafika "kiełki".

23 komentarze :

jellyfish pisze...

Hej, co do paczki odpisałam Ci pod postem o weg. serze. Jeśli chodzi o kiełki słonecznika, to moja znajoma mówiła mi, że nie pleśnieją jej w kiełkownicy, kiedy zrasza je wodą ze spryskiwacza. Nie miałam nigdy kontaktu z kiełkownicą, więc nie wiem, jak to wygląda. Jakoś zawsze mnie odstrasza jej wielkość w porównaniu do rozmiarów mojej dzielonej, zagraconej kuchni. W sumie dobra pora na zakup. Chyba jednak się skuszę w najbliższym czasie.

BellaBlumchen pisze...

U nas w szafce leży na herbatach i rzadziej używanych zapasach. A kiełkujemy teraz na okrągło bo kiełki dość tanie i a bomba witaminowa więc chyba warto. W słoiki mi się nie chce bawić.

Anonimowy pisze...

uwielbiam kiełki - przyznaję, że najczęściej kupuje gotowe (utrzymują świeżość tylko 2 dni, więc trochę mnie to przekonuje), takie w plastikowym opakowaniu, ale zamierzam też robić je samodzielnie. Stosuje je do wszystkiego, głównie do bułki z twarożkiem i solą, ale też do sałatek. Moje ulubione to lucerna i rzodkiew. Zaraziłam nimi moich współpracowników, którzy do tej pory myśleli, że są one zupełnie bez smaku i nie spodziewaliby się, że np kiełki rzodkiewki są ostre i smakowite jak sama rzodkiewka!
Kasia J

Asia pisze...

Ja hoduję kiełki już od dłuższego czasu, myślę, że zwłaszcza zimą i wiosną znakomicie uzupełniają dietę w witaminy i minerały. Jako dodatek do np. kanapek zamiast bezsmakowych ogórków i pomidorów są wtedy idealne.

Co do spraw technicznych, dla tych, którzy dopiero chcą zacząć hodować kiełki to też polecam kiełkownicę. Jest bardzo wygodna, po użyciu taką półeczkę wystarczy umyć i co jakiś czas wyszorować szczoteczką, ewentualnie przepłukać wrzątkiem. Udają mi się w niej prawie wszystkie rodzaje kiełków (z lenistwa nawet ich wcześniej nie namaczam, być może przez to kiełkują trochę dłużej), przepłukuję normalnie w kiełkownicy, wodę z dolnego pojemnika staram się od razu wylać (a jeszcze lepiej podlać nią kwiaty). Gotowe wkładam w pojemnik i do lodówki, ważne tylko żeby były suche.

Na pewno odradzam używanie kiełkownicy do hodowania rzeżuchy i z sezamem też różnie bywa, jakoś łatwo pleśnieje.

No i jaka satysfakcja, że coś tak zdrowego robi się samemu.

VL pisze...

Ja zawsze siałam rzerzuchę i tylko tyle. Teraz zamierzam pobawić się z kiełkami soi i fasolką mung ;)

Maddy pisze...

jak zwykle super-wyczerpujący post. A kiełki to najlepsza rzecz na swiecie! :)

BellaBlumchen pisze...

Robione samemu są tańsze niż kupne, pewniejsze no i dłużej się trzymają niż dwa dni. My kupujemy tylko ten słonecznik ale tylko dlatego, że nam nie wychodzi w domu. Na którejś z podanych stron jest też o kiełkach koniczyny itp. Chętnie spróbowałabym jakiś nowych. Najbardziej chyba lubię pikantne.

Dziś zaleję rzodkiew, lucernę i soczewicę.

Soja i cieciorka niestety też mi się psują :(

Avelina pisze...

Często robię kiełki z rzodkiewki, będzie trzeba spróbować innych kiełków.

WegeNation pisze...

Ja tez wlasnie ostatnio zakupilam kielki - rzodkiewki, ale jakos nie mam motywacji zeby je namoczyc, strasznie leniwie, ale po przeczytaniu posta chyba sie zbiore w sobie :))

Magda Kościańska pisze...

O proszę, jak aktualnie :) - dziś (a właściwie już wczoraj - bo jest po północy) mówiłam do chłopaka, że mamy naprawdę "kiełkowy" dzień - na śniadanie kiełki, na obiad kiełki, reszta - na podwieczorek. Zaglądam tu - i co widzę? Potwierdzenie ;)))

Ania pisze...

To i ja dodam swoje piec groszy....
Kiełki najlepiej zrobić tak:
na noc namoczyć ziarna, z dala od ewentualnego światła: tj. zalać wodą, rano przepłukać i wrzucić do kiełkownicy/słoika/na talerz i jeśli mamy poziomową kiełkownicę to tak jak Bello piszesz: każdy poziom przepłukać wodą, broń boże zostawiać by ściekała na niższe szalki. Wodę z owego płukania przeznaczyćna podlanie roślinek doniczkowych - ma wartosci odżywcze. Kiełki do momentu pojawienia się "zielonego" ogonka trzymać w ciemnym miejscu, a potem można już spokojnie wystawić na lekkie nasłonecznienie, ale na pewno nie na parapet znajdujący się na południowym oknie.

Kiełki słonecznika - z nimi to jest problem taki: jeśli niestety mamy słonecznik wyłuskany trzeba bardzo uważać by nie zegniły, najlepiej zjadać jak tylko pokaże się zielony ogonek/noga, może je hodować w słoiku, na ligninie albo na kiełkownicy ale uważać z podlewaniem. Słonecznik w łupinkach najlepiej wysiać w ziemię - tak nigdy mi jeszcze nie zegnił ;-).

A moje ulubione kiełki to: lucerna, słonecznik, rzodkiewka i brokuł, czasem buraczek czerwony lub kalarepka.

Anonimowy pisze...

ale jesteś przeczulona na czystość genową :D pamiętaj, że odkąd tylko prehistoryczni zaczęli uprawiać rośliny zaczęli stosować selekcję wykorzystując naturalne mutacje. nie bój się nic Ci dodatkowego nie wyrośnie!

BellaBlumchen pisze...

Po pierwsze nie wiemy jaki skutek ma spożywanie produktów modyfikowanych genetycznie.

Po drugie to nie są produkty selekcjonowane czy mieszane naturalnie - są to produkty z obcymi, sztucznie wszczepionymi genami.

Po trzecie nie tyle nawet strach przed tym, że mi coś dodatkowego wyrośnie ale największa na skalę światową fala samobójstw wśród biednych rolników, robionych w chuja (no sorry nie da się tego ująć delikatniej) przez firmy typu Monsanto jest dla mnie nie do zaakceptowania i chcę możliwie jak najbardziej zminimalizować ich zarobki.

Po czwarte produkty modyfikowane genetycznie nie działają tak jak miały działać.

I po piąte i ostatnie - mam na tyle dużo pokory, żeby nie wpieprzać się naturze w jej robotę. Sądzę, że jesteśmy paskudnie krótkowzroczni.

Względy zdrowotne, ekonomiczne, przyzwoitość i głowa na karku nakazują brać takie produkty pod lupę. Nie po to byłam pankiem żeby mi teraz ktoś ciemnotę wciskał. Jestem ciężkim konsumentem i żadne kpiny nie pomogą w tym temacie.

Amen

axiliad pisze...

Dzięki za tego posta, w najbliższym czasie będzie mnie pochłaniać sesja, ale potem na pewno zacznę hodować kiełki :) To chyba całkiem fajne uczucie kiedy jesz coś, co sama wyhodowałaś!

I pytanko mam, czy kiełki można też posadzić w ogródku czy lepiej użyć kiełkownicy i trzymać je w domu?

BellaBlumchen pisze...

Zdecydowanie w domu! Jak je posadzisz w ogródku będą całe w ziemi, będzie trzeba je wygrzebywać, myć - one się robią w 2-5 dni, szkoda zabawy. A tak, moczysz, rzucasz na kiełkownicę, raz dziennie przelewasz woda na sitku i po 3 dniach masz masę kiełków!

axiliad pisze...

O, skoro tak szybciutko rosną to faktycznie szkoda zachodu. Dzięki! :)

ekocentryczka pisze...

pycha! jem kiełki od dawna,sałatki i inne potrawy bez nich mi nie smakują. fajny wpis:)

Anonimowy pisze...

a

Dorota pisze...

Uwielbiam lucernę i mam taką kiełkownicę i za jej sprawa wszystkie kwiaty w doniczkach mi odżyły bo podlewam je wodą z kielkownicy bogata we wszystko co mają kiełki:-)

Anonimowy pisze...

A mnie wciąż nurtuje pytanie... . Bo większość małych kiełków (np. rzeżucha)gdy już wykiełkuje to ma skorupki na liściach, które nie tak łatwo zdjąć z tak małych i delikatnych kiełków. To mnie zniechęca do kiełków. Macie na to jakiś sposób? Bo przecież jeść ze skorupkami nie powinno się. I jeszcze: jemy zawsze razem z ziarenkiem?

Anonimowy pisze...

Art przekonał mnie do spróbowania kiełków, powiedzcie mi tylko jedno, jak już wyrosną, czy trzeba je płukać wrzątkiem? spotkałam się z taką informacją w necie, ale obawiam się, że stracą wówczas witaminy.

Magda pisze...

No ja mam właśnie małą kuchnię, dlatego używam dużego słoika - nasiona zalewam na noc wodą, nakładam gazę, gumkę recepturkę, po nocy odsączam, płuczę, ustawiam słoik do góry nogami, najlepiej na zakrętce, tak na ukos oparty o ścianę, żeby woda spływała do zakrętki. Potem już nie zalewam wodą, tylko przepłukuję rano i wieczorem, choć oczywiście można częściej. Po kilku dniach gotowe, słoik stoi na oknie, a kiełki nigdy mi nie spleśniały. Jedyny minus jest taki, że w jednym słoiku można hodować na raz jeden rodzaj kiełek, ale mi to akurat nie przeszkadza. Wyhodowane kiełki wrzucam do pojemniczka i do lodówki, a w słoiku już rosną następne.

mitek pisze...

kiełki kojarzą się mi się z podstawówką - od razu mam ochotę eksperymentować z kryształkami soli tworzącymi się w wodzie itp. ;)